O co chodzi w kremie – Fragrance

Dziś będzie mowa o składniku, który znajduje się przeważnie przy końcu składu kosmetyku. A mianowicie o zapachu. Często oceniamy kosmetyk po nim właśnie. Jak coś nam nieprzyjemnie pachnie nie jesteśmy w stanie tego używać, i odwrotnie, kiedy jakiś zapach nam się bardzo podoba, mówimy o przyjemności używania produktu. I właśnie ten składnik oznaczony słowem „Fragrance” lub „Parfum” ma nam umilić korzystanie z kosmetyku.

Zapach jednak ma dwie twarze. Ta druga jest zdecydowanie mniej przyjemna. Producenci nie mają obowiązku pisania jakich dokładnie składników używają żeby uzyskać dany zapach. Dopiero stosunkowo niedawno IFRA (The International Fragrance Association – stowarzyszenie, które ma za zadanie dbać o bezpieczeństwo korzystania z zapachów), opublikowało listę substancji, które są używane w kosmetykach. Na tej liści znalazło się ich… uwaga …. ponad 3 tysiące!

Długa lista związków chemicznych, których większości nie jesteśmy w stanie wymówić, zawiera dość sporo składników, które są wysoko niepokojące.

Co tak naprawdę jest w butelce?

Zagrożenia, które mogą czaić się w produktach, zawierających syntetyczne zapachy to:

Alergeny i substancje uczulające.

Według Komitetu Naukowego UE ds. Produktów Kosmetycznych i Produktów Nieżywnościowych jedna na 50 osób może mieć uszkodzony system immunologiczny i alergie spowodowane syntetycznymi zapachami. Uczulonym na składnik, można pozostać na całe życie. Reakcja alergiczna następuje wtedy po każdej kolejnej ekspozycji na składnik. Zapachy są uważane za jedną z pięciu największych grup alergenów, mogą wywołać również ataki astmy. Testy produktów przeprowadzane w roku 2010 wykazały średnio 10 uczulających substancji w każdym testowanym zapachu.

Ftalany

Związki te powodują zakłócenia hormonalne, które mogą wpływać na rozwój i płodność. Chociaż niektóre ftalany są wycofywane kosmetyków pod presją konsumentów, ftalan dietylu (DEP) jest wciąż używany w wielu produktach W europie ten związek został zakazany, natomiast jeszcze zdarza się w kosmetykach u producentów ze Stanów Zjednoczonych. Oczywiście na etykiecie go nie znajdziemy, bo jeśli jest, to ukrywa się pod słowem „Parfum” lub „Fragrance”.

Neurotoksyny

Już w 1986 roku określono składniki zapachowe jako jedne z sześciu kategorii neurotoksyn (substancji chemicznych toksycznych dla mózgu), których wpływ na zdrowie ludzkie powinien być dokładnie przebadany. Jednakże badania te nie zostały przeprowadzone. Nie podjęto również żadnych działań w sprawie petycji składanych w 1999 roku aby umieszczać składniki zapachów na etykietach.

Syntetyczne piżma

W 2009 roku austriaccy studenci przeprowadzili badania, z których wynikło, że we krwi tych osób, które korzystały z pachnących perfum i balsamów był wysoki poziom syntetycznego piżma. Między innymi znaleziono związki takie jak Galaxolide i Tonalide. Wstępne badania sugerują, że syntetyczne piżma mogą zakłócić działanie hormonów. Zarówno Galaxolide i Tonalide mogą wiązać się i stymulować ludzkie receptory estrogenu, Mają też wpływ na receptory androgenów i progesteronu. Przy Tonalide odnotowano również gwałtowny rozwój ludzkich komórek raka piersi. Te piżma mają wpływ na środowisko – zostały one uznane za toksyczne dla organizmów wodnych w wielu badaniach.

Te wszystkie informacje są delikatnie mówiąc, mrożące krew w żyłach. Są oczywiście instytucje, które dbają o bezpieczeństwo stosowania zapachów w kosmetykach, tak jak wspomniana już przeze mnie IFRA, jednak ja przyjęłam jedną zasadę. Im mniej zapachów w moich kosmetykach tym lepiej.

Źródło: Campaign for Safe Cosmetics

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>