O co chodzi w kremie – Parafina

parafina

Od kilku lat zaczęto nagonkę na Parafinę w kremach. Dziś postanowiłam się przyjrzeć się troszkę bliżej temu bardzo popularnemu składnikowi kremów.

Studiując różne publikacje na temat parafiny, znalazłam opinie bardzo pochlebne i bardzo niepochlebne.

Zacznijmy od początku.

Parafina jest używana w przemyśle kosmetycznym od ponad 100 lat. Jest produktem destylacji ropy naftowej, używana jako emolient lub składnik nawilżający w kremach, podkładach, mleczkach kosmetycznych itd. Jest doskonałym rozpuszczalnikiem dla innych substancji znajdujących się w kosmetykach.

Parafina jest dla skóry obojętna, nie uczula, sama w sobie nie zawiera żadnych substancji aktywnych. W maściach aptecznych używa się jej między innymi dlatego, że ma doskonałe właściwości ochronne, tworzy na skórze film zabezpieczający przed czynnikami zewnętrznymi.

A jednak, ta ochronna właściwość parafiny została wykorzystana przeciwko niej.

Zwolennicy naturalnej pielęgnacji twierdzą, że film o którym wspomniałam zakleja skórę, powodując jej duszenie. Ta bariera stwarza beztlenowe warunki, sprzyjające rozwojowi bakterii beztlenowych wywołujących trądzik. Utrudnia on również wchłanianie się składników kremu.

Inne źródła twierdzą, że parafina wysusza skórę. Jak to się dzieje? Większość preparatów myjących nie usuwa parafiny w stu procentach. Przez to tworzy się na skórze parafinowy płaszcz, jednak dość mocno uszkodzony, no bo jednak część tej parafiny została usunięta. Przez te uszkodzenia woda ze skóry ucieka odwadniając ją i powodując przedwczesne jej starzenie.

Moim zdaniem jednak, ta teoria nie do końca ma sens. Jak już wcześniej pisałam parafina działa w kremie jak bariera ochronna. Po posmarowaniu skóry nic nie dostaje się do środka a także się nie wydostaje. Również woda. Tak więc parafina zabezpiecza skórę przed utratą wody. Skórę wystarczy później porządnie umyć, i płaszcz nie zostaje.

Czy tłusta skóra lubi parafinę?

Problem pojawia jednak się przy tłustych skórach. Ponieważ łój, produkowany przez tłustą skórę w nadmiarze, podobnie jak woda nie wydostaje się na zewnątrz, przez co zatyka pory. Inicjuje tworzenie zaskórników i utrudnia regenerację skóry. Stąd wzięło przekonanie że parafina jest komedogenna. Jednak sama parafina nie zatyka porów, robi to łój, produkowany przez skórę.

Jednak dla mnie używanie kremu z parafiną tylko dla nawilżenia czy odżywienia skóry nie ma większego sensu. Z doświadczenia wiem, że dobrze dobrany do skóry olej roślinny może zdziałać dużo więcej dobrego niż parafina, a więc używanie parafiny na co dzień jako substancji, która ma naszą skórę odżywić jest zupełnie bezzasadne.

Parafiny używam tylko w przypadku maści aptecznych, które mają skórę podleczyć lub złuszczyć. Poza tym moja pielęgnacja bazuje na olejach roślinnych.

Więcej o składnikach kosmetycznych dowiesz się z wykładów on-line

Komentarze

  1. gosc pisze:

    „Parafina jest dla skóry obojętna, nie uczula” ależ oczywiście że nie jest obojętna i uczula – wiem z doświadczenia.

    • Krystyna Koziarska - Mendonça pisze:

      Nie należy mylić uczulenia z podrażnieniem. Generalnie objawy niemal te same, więc myślę że nie ma się co czepiać nazewnictwa. Parafina może podrażnić. I owszem robi to. Znam nawet osoby z suchą skórą, które tego doświadczyły, a teoretycznie suchej skórze parafina nie powinna szkodzić. Dlatego na przykład w wykładzie o suchej skórze polecam alternatywy dla parafiny.

  2. KasiaZ pisze:

    Dla mnie Parafina zawsze była czarną owcą w kosmetykach, zdania o niej nie zmienię. Jednak po wcześniejszym wpisie wygląda na to że spada na drugie miejsce na mojej czarnej liście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>