Nieznany środek przeciwzmarszczkowy

Jestem już w takim wieku, ze zagadnienie kosmetyki przeciwzmarszczkowej zaczyna być dla mnie chlebem powszednim :) Już dawno przestałam wierzyć w bajki o odmładzającym działaniu kosmetyków, które kupuję w drogerii. Kiedyś wzbudzało to we mnie ogromna frustrację, kupowałam krem za kremem i nie dość że zmarszczki panoszyły się coraz mocniej, to jeszcze przy mojej tłustej skłonnej do podrażnień i alergii skórze, pojawiały się wypryski, zaczerwienienia. Jednym słowem wywaliłam w ten sposób małą fortunę, a jedyny efekt jaki uzyskałam, to odchudzenie portfela.

Jeśli chodzi o branżę kosmetyków przeciwzmarszczkowych, jest w niej tyle produktów, reklamowanych w tak przeróżny sposób, że nawet najrozsądniejsze osoby mogą poczuć się skołowane. Cała branża jest nastawiona na sprzedaż, dlatego steruje się informacją tak, aby ludzie kupowali te produkty.

Błędne koło

Rynek jest wręcz przeładowany produktami, które obiecują nas odmłodzić. To prowadzi do ogromnej konkurencji. Z punktu widzenia klienta, teoretycznie jest to sytuacja komfortowa. Można by się spodziewać, że firmy walcząc o klienta będą oferować wysokiej jakości kosmetyki za rozsądne ceny. Nic bardziej mylnego. Bo pieniądze, które miały by być wydawane na podwyższanie jakości są ładowane w reklamę. Z drugiej strony nie ma co się dziwić producentom, bo co z tego ze mają wspaniały produkt, który powstał w efekcie lat badań i poszukiwań i pochłonął masę pieniędzy, jeśli nikt o nim nigdy nie usłyszy. Zamknięte koło.

Skutek tego wszystkiego jest taki, że często za kosmiczne pieniądze otrzymujemy produkt delikatnie mówiąc przeciętny, w którym są zastosowane składniki tanie i łatwo dostępne, takie jak oleje mineralne, parafina, parabeny, sztuczne barwniki i zapachy, które często są toksyczne dla naszej skóry. Większość z tych produktów może tymczasowo ukryć zmarszczki, ale jednocześnie powoduje większe uszkodzenia skóry.

Wiedza na temat szkodliwych składników pomoże trzymać się z dala od nieefektywnych i szkodzących skórze produktów, jednocześnie może pomóc w doborze tych, które naszej skórze będą służyły.


Mało znane fakty w branży odmładzania skóry

Ostatnio pisałam o tych mniej popularnych ale wspaniale działających anty utleniaczach. Kolejnym ciekawym składnikiem, kompletnie nie znanym, ale już dostępnym już w Polsce jest olej z Emu. Tak, chodzi o strusia.

Jest naturalnym nawilżaczem, który był używany przez australijskich Aborygenów. Może wnikać w wewnętrzne warstwy skóry, co pozwala górnej warstwie skóry zachować wilgoć. Pomocne jest w odmładzaniu skóry. Powoduje wzrost gęstości wewnętrznej warstwy skóry a co za tym idzie mniej zmarszczek. Ponieważ sam doskonale przenika, może być doskonałym środkiem transportu dla innych odmładzających substancji, które się w nim rozpuszczają.

Olej z Emu nie pozostawia tłustej warstwy, i podobnie jak olej rycynowy zachowuje się jak emulgator, dzięki temu pozwala na stworzenie stabilnego kremu. Znów dobra wiadomość dla posiadaczek skór tłustych i skłonnych do podrażnień. Olej powoduje obkurczanie porów, co zapobiega tworzeniu się ognisk zapalnych. Tak więc nie będzie powodował stanów zapalnych ani trądziku, również nie będzie pogarszał tych już istniejących. Działa przeciwzapalnie, a nawet może pomóc zmniejszyć obrzęk spowodowany przez rany, siniaki lub zwichnięcia. Wygląda na to że olej ma wręcz cudowne właściwości.

Jednak ma również minusy. Po pierwsze jest bardzo drogi, po drugie jest pochodzenia zwierzęcego, co niektórych ludzi może odpychać, nie tylko ze względu na ich przekonania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>