Moja historia


Witam Cię serdecznie drogi czytelniku.

Nazywam się Krystyna Koziarska-Mendonça. W chwili, kiedy robię te nagranie mam 37 lat. Moja skóra jest promienna, gładka, bez żadnych zmarszczek. Wyglądam bardzo młodo. Ludzie z którymi rozmawiam często dają mi 27-28 lat. To mnie oczywiście bardzo cieszy i bardzo mi pochlebia. Natomiast, no niestety nie zawsze tak było.

Pamiętam czas, kiedy zaczął się mój koszmar; kiedy przyszły pierwsze zmiany trądzikowe. Był to proces całkowicie naturalny oczywiście. Wszyscy mówili, że jak przestanę dojrzewać, to moja skóra znowu stanie się gładka. No niestety tak się nie stało. Zmiany trądzikowe towarzyszyły mi przez prawie 20 lat. To było straszne. Im byłam starsza, tym te zmiany były bardziej ciężkie, tym gorzej się czułam.

Wstydziłam się wyjść do ludzi. Często siedziałam w domu. Najgorszy był dla mnie czas studiów, kiedy moja skóra była naprawdę w bardzo złym stanie. Zajęć miałam bardzo dużo, musiałam cały czas być w szkole. Kurz w szkole jeszcze bardziej pogarszał moją sytuację. No i takie kółko zamknięte to było. Chodziłam od dermatologa do dermatologa i absolutnie nikt nie był mi w stanie pomóc. To było naprawdę ciężkie przeżycie i nikt, kto nie miał poważnych problemów ze skórą tego nie zrozumie.

Bardzo cierpiałam, nie tylko fizycznie, bo niektóre te zmiany były bardzo bolesne, ale także psychicznie, bo patrzyłam na gładką skórę moich koleżanek i marzyłam o tym, żeby pewnego dnia się obudzić, po prostu umyć twarz i móc wyjść do ludzi bez półtoragodzinnego makijażu, który robiłam codziennie po to, żeby zakryć zmiany które gościły na mojej twarzy. Zresztą nie tylko na twarzy, bo plecy i dekolt również miałam bardzo mocno obsypane.

W wieku 30 lat postanowiłam, że przyszedł czas na odmładzanie. No i tu pojawił się problem, ponieważ zmiany były dalej widoczne. No właściwie stosowanie kremów przeciwzmarszczkowych nie bardzo mi się podobało, ponieważ wszystkie kremy przeciwzmarszczkowe były zbyt ciężkie. Zapychały mi pory, pogarszały stan mojej skóry. Kompletnie nie wiedziałam co robić.
Zainteresowałam się terapiami naturalnymi. Zaczęłam eksperymentować najpierw z olejami. Nieumiejętne stosowanie olejów spowodowało u mnie bardzo mocne przesuszenie skóry, więc uznałam, że oleje nie są dla mnie. Następnie zaczęłam zabawę z tak zwanymi humektantami, czyli nawilżaczami. Jednak również nieumiejętne stosowanie tych związków powodowało kolejne przesuszenie skóry.

Uznałam, że tego też nie mogę stosować. No i w tym momencie się zatrzymałam, bo tak naprawdę to nie wiedziałam za bardzo co stosować. Kremów – nie bardzo, bo wszystkie mnie zapychały, olejów – nie bardzo, bo mnie wysuszają, same humektanty – no nie bardzo, bo też nie spełniają moich oczekiwań. No i tak naprawdę byłam w kropce.

Ale ponieważ jestem osobą, która się nie poddaje tak łatwo, zaczęłam grzebać, zaczęłam kopać w różnych materiałach, zaczęłam kupować książki i tak, tym sposobem dobrałam taką pielęgnację skóry, która nie tylko uwolniła mnie od zmian z którym borykałam się, ale również doprowadziła moją skórę do, można powiedzieć, promienności.

W moich poszukiwaniach odkryłam, że wszystkie produkty, wszystkie specyfiki które stosuję aby wyleczyć moją skórę, podziałały również bardzo odmładzająco. To było dla mnie olśnienie, bo okazało się, że zupełnie miałam błędne przekonanie o tym, że nie mogę stosować żadnych odmładzających kuracji, bo one są dla mojej skóry zbyt ciężkie. Wręcz przeciwnie, wszystkie odmładzające kuracje były dla mnie, czy są dla mnie nadal bardzo korzystne.

Dlatego zapraszam do śledzenia newslettera christinamendonca.pl, zapraszam do czytania artykułów, do uczestnictwa w kursach, do czytania publikacji, gdzie rozwiewam wszelkie wątpliwości mojego czytelnika dotyczące pielęgnacji, odmładzania i polepszenia jakości skóry i wyglądu.
Serdecznie zapraszam.